Dosyć! Odeślijcie tego chłopczyka do domu!

Listy na temat Eliana Gonzaleza

Odeślijcie go do domu! - taki jest consensus pięciu listów, pisanych z różnych punktów widzenia

Listy do http://emperors-clothes.com

Stany Zjednoczone utraciły swoją wyższość moralną (7/1/00)

Drogie Emperor’s clothes,

W pierwszej chwili moją naturalną reakcją  było: zatrzymajcie chłopca w USA, gdzie nie będzie skazany na mleko i zabawki na kartki i gdzie będzie miał największe możliwości stania się tym, kim zapragnie. Ale potem pomyślałem sobie: Stany Zjednoczone utraciły swoją wyższość moralną w takich dziedzinach, jak wolność, swoboda wypowiedzi, prawo do życia według własnej woli bez ingerencji ze strony rządu. Tymczasem właśnie te wartości uzasadniałyby zatrzymanie go tutaj.  Staliśmy się tu w USA totalitarnym społeczeństwem,  bombardującym ludzi którzy nie chcą spełniać naszych żądań. Nasze środki przekazu są zdominowane przez tę samą elitę, która popiera stosowanie ludobójstwa wobec tych, co nie chcą oddać się nam w niewolę. Amerykanie żyją wewnątrz „Matrix” i nawet nie zdają sobie z tego sprawy.

Ludzie, którzy uważają że byłoby to krzywdzące bądź niesprawiedliwe, aby odesłać małego z powrotem na Kubę, mają z filozoficznego punktu widzenia rację, ale ich stanowisko jest wewnętrznie sprzeczne. Amerykański rząd jest gorszy niż Castro!

Milan Stevanovich

Detroit, Michigan

***

Brudna gra    ( 7/1/00)

Dosyć długo już grali tym biednym dzieckiem jak piłką, uprawiając polityczny futbol. Elian, który doznał podwójnego urazu psychicznego - najpiew dryfował przez kilka dni w wodach nawiedzanych przez rekiny, a potem dowiedział się że jego matka utonęła - nie zasługuje na to, by spędzać kolejne tygodnie w warunkach ostrej walki.

Żaden sześciolatek, a już zwłaszcza taki który dopiero co tyle przeżył, nie powinien być osaczony przez swoich kuzynów z Miami i poddany takim stresom jak on: z jednej strony aż nieprzyzwoite obsypywanie go prezentami, wizyty w Disneyworld i tak dalej, z drugiej strony - nocne rozmowy telefoniczne z ojcem. Mam tylko nadzieję, że kiedy wróci do domu i znajdzie się poza zasięgiem reflektorów, dozna wiele serdecznej opieki, tak że jego rany zaczną się zabliźniać.

Z poważaniem,

Jan Rainwater

***

„Odesłać małego Eliana do domu” (9 /I/ 00)

Ja, jako uchodźca z komunistycznego kraju, na sto procent popieram decyzję, by odesłać sześcioletniego Eliana Gonzalesa z powrotem na Kubę, do jego ojca. W umyśle sześcioletniego dziecka nie ma miejsca na politykę. W najlepszym interesie dziecka, pozbawionego matki, jest być ze swoim ojcem - i już.  Ja sam wychowywałem się w ustroju komunistycznym i muszę powiedzieć, że dla małego dziecka ten ustrój nie jest znów taki zły, jak się na ogół przypuszcza. Problemy z ustrojem zaczynają się dopiero wtedy, gdy się jest nastolatkiem. Ale kto dzisiaj wie, jaki ustrój będzie panował na Kubie, gdy Elian będzie nastolatkiem? Bądź co bądź, Fidel jest już na ostatnich nogach. Odeślijcie małego Eliana do domu, do ojca.

Z poważaniem,

Victor Minsky

Columbia, SC

***

Mały żołnierzyk

Drogie Emperor’s clothes,

Przekazuję dla Waszych czytelników następujący artykuł o Elianie Gonzalesie. Z pozdrowieniami,

Thomas W. Warner

Mały żołnierzyk: lekcje na millenium

W ciągu zaledwie paru dni życie pewnego małego chłopca zmieniło się nieodwracalnie. Obecnie dwa państwa walczą o to, któremu z nich przypadnie decydować o losie jednego małego chłopca. U progu nowego millenium ten mały żołnierzyk uczy nas czegoś na temat naszych prostych, ale fundamentalnych praw i na temat naszej odpowiedzialności.

Ten mały chłopiec, to Elian Gonzalez z Kuby, znaleziony na otwartym morzu. Zawieziono go do szpitala w Miami, a stamtąd po krótkim pobycie przekazano pod opiekę brata jego dziadka na Florydzie.

Elian wyruszył w tę podróż z matką i jej partnerem, oboje utonęli. Elian przeżył. Jego ojciec, Juan Miguel Gonzalez, oraz dziadkowie z obu stron mieszkają na Kubie.  Rodzice (w separacji) dzielili się opieką nad dzieckiem. Matka pracowała nocami,  ojciec - w dzień. Rodzice opiekowałi się małym na zmianę.  Matka jednak pewnego dnia zapłaciła pewnemu mieszkańcowi USA za to, by ją przemycił na swej łodzi wraz z Elianem, narażając go na niebezpieczną podróż. Ta matka nie zaliczała się do demokratycznej opozycji.  Szukała szans na zarobienie pieniędzy. Nikt nie wiedział o jej planach.  Mały chłopiec, który krążył pomiędzy swoją matką i ojcem, jest dzisiaj małym chłopcem, tkwiącym pomiędzy dwoma krajami.

Położenie tego dziecka, i tak już tragiczne, rozpaliło na nowo  polityczny ogień, który żarzy się od lat pomiędzy Kubą a Stanami Zjednoczonymi. Już w 1959 roku Stany Zjednoczone wprowadziły gospodarcze i polityczne embargo wobec Kuby.  Z początku uzasadnieniem tego embarga było skonfiskowanie przez Fidela i jego towarzyszy broni własności ziemskiej, która została znacjonalizowana. Uzasadnienie to zmieniało się jednak wraz z upływem lat. Dziś główną przyczyną embarga są ugrupowania przeciwników Fidela Castro, działające przede wszystkim w rejonie Miami.  To właśnie te ugrupowania kształtowały politykę USA wobec Kuby w ciągu ostatnich 40 lat. Zadaniem tych emigracyjnych ugrupowań kubańskich jest przeszkadzać i nie dopuszczać do normalizacji stosunków między oboma krajami. Aby osiągnąć ten cel stosowały one wszelkie możliwe środki, włącznie z igraniem losem tego małego chłopca.

Pan Gonzalez domaga się natychmiastowego odesłania chłopca na Kubę. Gdyby Elian był mieszkańcem jakiegokolwiek innego kraju, natychmiast zostałby oddany swemu ojcu i dziadkom, i to na koszt amerykańskiego podatnika.  Zamiast tego jednak Amerykanie pochodzenia kubańskiego na Florydzie domagają się, aby sprawę rozpatrzył miejscowy sąd i aby pan Gonzalez musiał

walczyć w USA o przyznanie mu prawa do opieki nad dzieckiem. Takie stanowisko Stanów Zjednoczonych stanowi pogwałcenie zawartego z Kubą w roku 1994 porozumienia, zgodnie z którym Kubańczycy znalezieni na morzu podlegają repatriacji na Kubę.  Tymczasem zaś politycy celem autoreklamy pozują do zdjęć z Elianem, zszokowanym dzieckiem, które tak niedawno przeżyło śmierć matki i utratę ojca.  

Jaką lekcję możemy więc stąd zaczerpnąć i wziąć ją w nowe millenium z tej trwającej od kilkudziesięciu lat bitwy, którą na nowo rozpalił los tego małego żołnierza, bitwy, która osiągnęła nowy szczyt  - szczyt absurdu?   Lekcja brzmi, że niezależnie od naszych przekonań politycznych lub ideologii wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani, czy to przez historię, czy przez geografię, czy przez baseball. Jesteśmy tak powiązani, że nawet osobista decyzja pewnej młodej matki z wyspiarskiego kraiku może mieć dalekosiężne skutki, wykraczające poza jej syna, jej rodzinę, jej miasto czy jej kraj.  Dowiadujemy się, że gdy między dwoma krajami istnieją trwae konflikty polityczne, a nie ma płaszczyzny dyskusji czy otwartej wymiany poglądów, grozi nam odejście od zasad humanitaryzmu.  Dlatego uczymy się stąd, że w nowym millenium powinniśmy szanować suwerenność obu krajów i przestrzegać zawartych porozumień. Elian uczy nas, abyśmy patrzyli dalej, niż tylko na własne egoistyczne interesy.  Elian uczy nas mieć nadzieję na jedność i pokój.

Marisela Fleites Lear

Dr Ana Maria Sierra

Marisela Fleites Lear urodziła się na Kubie a obecnie stoi na czele Washington State Advisory Council fundacji  Cuban American Alliance  Education Fund, Inc.

Dr. Ana Maria Sierra jest Amerykanką pochodzenia kubańskiego, pracuje jako specjalistka w dziedzinie psychologii dziecięcej i rodzinnej. Jest członkiem American Professional Society on the Abuse of Children, sprawuje też funkcję dyrektora ds. programu w ośrodku  Chid Study and Treatment Center  w Tacoma w stanie Waszyngton.

Nazwy tych organizacji zostały tu wymienione jedynie celem identyfikacji  - organizacje niekoniecznie popierają opinie, wyrażane tu przez autorki.

***                                       

„Mam dosyć polityków”  (10/1/00)

Drogie Emperors’ clothes,

Myślę, że ten mały powinien być przy swoim ojcu. Aż trudno mi uwierzyć, że my uczymy nasze dzieci, iż rodzice nic nie znaczą, że ważniejsze są sprawy materialne. Ja cieszę się, że miałam ojca i wolałabym mieć przy sobie jego, niż wszystko złoto świata. Zabawki z początku wyglądają cudownie, ale potem zaczyna się tęsknić za matką czy ojcem.

Zaczynam mieć dosyć polityków, usiłujących przypodchlebić się kubańskiej społeczności, licząc na jej głosy, i pragnących przy okazji dokopać Fidelowi Castro.  Im wcale nie zależy na tym dziecku.

Wolałabym, abyście nie zamieszczali mojego nazwiska. Boję się pogróżek ze strony społeczności kubańskich emigrantów.

Z pozdrowieniami,

Kathryn