Zasłyszane i  widziane

Diana Johnstone

Niedawno ogłoszony raport  Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie  (OBWE) z Kosowa ma podtytuł „Rzeczy widziane, rzeczy zasłyszane”. Do tej  części raportu, która mówi o prześladowaniach  jakie trwały podczas bombardowań NATO między 24 marca a 10 czerwca, odnosi się słowo  „zasłyszane” - czyli, dokładniej, zasłyszane  od uchodźców - etnicznych Albańczyków.

Druga część odnosi się do wydarzeń, jakie miały miejsce w Kosowie od czasu jak NATO okupuje tę prowincję.  Ta część odnosi się nie tylko do tego, co zostało „zasłyszane”, lecz również „widziane” przez wielu  zachodnich obserwatorów, którzy napłynęli z powrotem do Kosowa razem z okupacyjną armią KFOR.  Różnica pomiędzy rzeczami „zasłyszanymi” a „widzianymi” jest bardzo istotna.

Jak potwierdza raport OBWE, akty przemocy w Kosowie nasiliły się w dramatyczny sposób, gdy 24 marca zaczęły się naloty NATO. Informacje o 78 dniach bombardowań przez samoloty NATO pochodzą głównie z 2764 wywiadów z uchodźcami w Albanii i w Macedonii.  Te „oświadczenia ofiar i świadków” zostały spisane według ich odpowiedzi w „kwestionariuszu  wywiadu uchodźcy”,  sporządzonym konkretnie w celu zgromadzenia dowodów  przeciwko serbskim przywódcom dla Międzynarodowego Trybunału ds. byłej Jugosławii (ICTY)

Krótko mówiąc, celem tych wywiadów nie było pełne zrozumienie skomplikowanej sytuacji, ani też zgromadzenie dowodów w sprawie wszystkich zbrodni, jakie mogły zostać popełnione przez wszystkie strony w okresie, gdy naloty i wojna domowa zburzyły prawo i porządek - lecz jedynie zebranie oświadczeń, które mogłyby być użyte przeciwko Belgradowi.

Jak można się było spodziewać, uchodźcy - etniczni Albańczycy - opowiedzieli swym rozmówcom z Zachodu to, co tamci pragnęli usłyszeć.

Niektóre z najbardziej wstrząsających opowieści, jakie etniczni Albańczycy mówili o swoich serbskich przeciwnikach, okazały się całkowicie fałszywe: znany jest m. in. przykład doniesień o tysiącach ciał, wrzucanych do szybów kopalni w Trepczy.  Można na tej podstawie logicznie zakładać, że i również i inne opowieści bywały zmyślone.

Młoda Albanka Raimonda twierdziła, że zabija Serbów, aby pomścić okrutne morderstwo popełnione na jej małej siostrzyczce. Okazało się jednak, że wymyśliła to wszystko na użytek dziennikarki z zachodniej telewizji, szukającej autentycznego dramatu. Jak później wyszło na jaw, jej mała siostra żyje, ma się dobrze i nie spotkała jej żadna krzywda.  Krewni dziewczyny nie przejęli się tym: „Jeśli to jej małe kłamstewko pomogło albańskiej sprawie, to tym lepiej” - miał powiedzieć ojciec Raimondy.  Trudno przypuścić, iż takie nastawienie jest czymś wyjątkowym, czy też choćby rzadkim.

Podczas nalotów było wiele przyczyn, dla których etniczni Albańczycy uciekali z Kosowa: lęk przed rozjątrzonymi Serbami,. którzy obarczali ich winą za atak NATO, wypędzenia przez serbskie siły bezpieczeństwa oczyszczające rejon pogranicza  w ramach przygotowań do oczekiwanej inwazji z Albanii, lęk przed nalotami,  lęk przed Wyzwoleńczą Armią Kosowa, a nawet - taką właśnie przyczynę podaje Cedomir Prlincević, głowa społeczności żydowskiej w Prisztinie -   rozkazy wydawane przez przywódców WAK, którzy nakazywali ludziom opuszczać kraj, aby w ten sposób zyskać większe poparcie dla swojej sprawy. Wszystkie te przyczyny mogły się przyczynić do masowych ucieczek.

Jednakże jedyne tłumaczenie,  jakie zachodni interlokutorzy chcieli usłyszeć, było zarazem jedynym tłumaczeniem, które mogło poprawić ich pozycję w oczach  coraz potężniejszej WAK: a mianowicie serbskie okrucieństwa.

Co się zdarzyło naprawdę podczas tych nalotów, jest nadal rzeczą niepewną. Siły,  sprawujące kontrolę nad tym terytorium - NATO i WAK - mają silną motywację, by opowiadać się za możliwie jak najgorszą wersją, jeśli chodzi o zachowanie Serbów.  Ale nawet przy tym stanie rzeczy nie znaleziono jak dotąd żadnych materialnych dowodów  na masowe zabijanie.

Z drugiej strony nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że codzienne prześladowania nie-Albańczyków w Kosowie, odkąd władzę w prowincji objęły siły KFOR kierowane przez NATO, są na porządku dziennym. Raport OBWE ukazuje to zupełnie jasno.  Morderstwa i etniczne czystki Serbów i Romów (Cyganów) dokonywane są dzień po dniu na oczach zachodnich sił pokojowych.

Kosowo jest miejsce, gdzie alienacja i strach pomiędzy dwoma społecznościami  krzewiły się od lat, karmione kłamstwami, pogłoskami i fałszywymi oskarżeniami.  Serbowie szczerze bali się Albańczyków, a Albańczycy szczerze bali się Serbów - często na podstawie na niczym nie opartych pogłosek.  Pierwszą rzeczą, jaką powinni byli uczynić mediatorzy z zewnątrz, powinno było być podjęcie poważnych, cierpliwych i rzetelnych starań dla ustalenia prawdziwego stanu rzeczy.  Natomiast wspierając każde oskarżenie przeciw Serbom i ignorując zbrodnie popełniane przeciwko nim Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z NATO zapalili zielone światło dla stosowania przemocy wobec nich. Dzieci etnicznych Albańczyków rosną w przekonaniu, że nikt w gruncie rzeczy nie ma im za złe polowania na starych „Skrinje” - jak obelżywie nazywa się Serbów - i znęcanie się nad nimi, aż umrą.

A kto ponosi tu największą winę? Największym złem jest wojna. Rozpoczynając wojnę o Kosowo, NATO wyzwoliło to co najgorsze w pewnej liczbie Serbów, jak również to co najgorsze w pewnej liczbie Albańczyków.  Mieszkańcy Kosowa stali się świnkami doświadczalnymi w makabrycznym eksperymencie: jak reagują ludzie, na których spadają bomby? Jak reagują, gdy im się mówi, że to bombardowanie ma w rezultacie oderwać część ich kraju? A jak reagują, gdy im się mówi, że te bomby spadają z korzyścią dla nich?  Przeraźliwy dźwięk, ogłuszający huk eksplozji, pożary, zniszczenia były serwowane z bezpiecznej odległości. Potem dopiero obserwatorzy udają się na miejsce i robią notatki.

Większość ludzi w Kosowie - z etnicznymi Albańczykami włącznie - była bezpieczniejsza pod rządami Serbów niż obecnie. Kosowo jest dziś bardziej niż kiedykolwiek niebezpiecznym miejscem, ziemią nienawiści.

Jest jednak mała oaza bezpieczeństwa: Camp Bondsteel. Największa zamorska baza Stanów Zjednoczonych od czasów Wietnamu została zbudowana w Kosowie. Personel amerykańskich sił zbrojnych jest w Kosowie bezpieczny. Obywatele Kosowa - nie.